niedziela, 8 maja 2011

Wiosna!

Wiosna zawitała w moim pokoju. To nic, że zajmuje mi więcej miejsca niż moje łóżko. Tak przypadkiem zawitała. Z wycieczki rowerowej, z nad Bugaju.
 A takie coś zwisa mi nad biurkiem.
Papugi.

A na koniec można się trochę pobić...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Małe oswajanko.



I pomyśleć, że papugi są u mnie 1,5 roku i praktycznie od początku razem (tylko tydzień samotności Stefana).

wtorek, 5 kwietnia 2011

Poranek.

Pisałam o codziennym wieczorze, a o ranku nic.
Godzina 5:30 - robi się jasno, mimo to papugi zmęczone, śpią.
6:00 - papugi już nie śpią. Lolek coś po cichutku gada pod nosem albo raczej pod dziobem.
6:30 - papugi są całkowicie rozbudzone. Jedzą, ćwierkają, strzelają dziobami.
7:00 - papugi ogarnia panika. Lolek nagminnie wciska łeb pomiędzy pręty klatki, biega po podłożu, rozrzuca wszystko dookoła klatki. Stefan spanikowany przeskakuje z żerdki na żerdkę.
7:15 - jeżeli do tej godziny, papugi nie zostaną wypuszczone, to klatka wygląda jak pobojowisko.
7:16 - papugi lecą na półkę, aby posprzątać ją, zrzucając wszystkie piórka, rozdrabniając wcześniej pozostawione "bobki".
7:16<... - papugi jedzą, śpią, wrzeszczą i tak na zmianę... Codziennie.

środa, 30 marca 2011

Zakochańce ;)

Takie mały, kolorowy rysuneczek, a jak oddaje uczucia jakimi się darzą potwory ;]


 
Podziękowania dla Anki.pl za słodką grafikę z udziałem moich mężczyzn!

wtorek, 22 marca 2011

Gdzie nie ma piórek?

Piórka są wszędzie.
W kieszeni moich spodni, w plecaku, w piórniku, za biurkiem, na biurku, wewnątrz monitora, we włosach właścicielki, w drukarce, na łóżku, na dywanie, w talerzu z moją kolacją, w butach, w książkach i zeszytach, w butelkach stojących na segmencie...
Krótko mówiąc, okres pierzenia uważam za otwarty!

piątek, 11 marca 2011

Pazury przycięte.

Dosłownie przed chwilą. Ciort z oswajaniem. To było konieczne.
Na pierwszy ogień poszedł Stefan. Złapałam go szybko, gdyż trochę oswojony jest.
Musiałam obciąć mu te 4 pazurki, ponieważ przeszkadzały mu w chodzeniu. Mimo to, jaki to był ból (i nadal jest), oczywiście dla mnie. Mój kciuk ledwo przeżył.
Potem Lolek. Tego dzikusa trudno było złapać. Chwała Bogu, że oszczędził mojego zmasakrowanego, wcześniej przez Stefka, kciuka (co nie znaczy, że go nie tknął). Darł się tak, jakby go ze skóry obrywali..
Papugi, przeżyły to bez żadnej szkody. Stefan nadal mnie się nie boi, a Lolek normalnie, skrzeczy cały czas.
Za to ja, siedzę ze spuchniętym kciukiem, wyglądającym tak, jakby należał do masochisty...

sobota, 5 marca 2011

Wieczorny rytuał.

   Przed położeniem do łóżka:
-Najpierw zamykam klatkę papug, ponieważ zdarzyły mi się nie raz nocne loty po ciemku. Najczęściej "lądowanie" kończyło się na kołdrze, przy moich nogach.
-Kładę telefon koło klatki.
-Gaszę światło.
-Pomagam Stefanowi, nagle pobudzonemu, wrócić na żerdkę za pomocą światła pochodzącego z komórki, ponieważ odgłos chodzenia po prętach klatki, przez dłuższy czas, może doprowadzić do szału. Czynność tą wykonuje do 3 razy w ciągu wieczora.

I tak jest codziennie...

sobota, 26 lutego 2011

Kiełki cz.2

   Narzekałam, że przy kiełkach pszenicy, z karmnika wyrzucone zostały tylko 2 ziarenka i konsumpcja się skończyła? Narzekałam.
Z fasolą mung było zupełnie inaczej. W karmniku nie zostało ani jeno ziarenko. Wszystkie były na dnie klatki.
Czyli musiały coś skubnąc.

wtorek, 22 lutego 2011

Kiełki...

... pszenicy.
Nie zatwierdzone. 2 ziarenka zostały wyrzucone poza karmniczek, a następnie został on potocznie mówiąc "olany".
Mimo to nie zmarnowały się. Sama spróbowałam, chodź nie było to dla mnie wielką przyjemnością, a następnie spróbowali ich przyjaciele zza okna, a w tym Grażyna i Mieczysław-małżeństwo cukrówek (?) o których napiszę... kiedyś.
Jutro zobaczymy co będzie z fasolą mung.

sobota, 12 lutego 2011

Obojniak.

Wiele, dziwnych rzeczy czytałam, ale przy żadnej z nich tak się nie uśmiałam jak przy tej notatce. ;DD

"Niektórzy mówią, że jak papuga ma fioletową woskówkę to jest samcem, ale to nie prawda to obojnak.
Wiem o tym, bo dziś od taty dostałam książkę o papużkach falistych i wszystko wyszło na jaw.
Może niektórzy nie zgadzają się ze mną, ale to jest prawda .
Ponieważ samiczka ma albo brązową albo białą woskówkę, a smaczyk zazwyczaj niebieską.
Daje przykład użytkownika Lola proszę się przyjżeć zdjęciu niebiesko białej papuzki ona nie jest samcem tylko obojniakiem własnie przedchwilą jej to napisałam, że jej Lolek nie jest samcem tylko obojniakiem .

Wiem że to dziwne ale także papuga może być obojniakiem nie tylko człowiek .
Zresztą nawet takie rzeczy piszą na internecie .
Pozdro dla Loli,Anki,Ancki i innych."
i komentarz do mojego wpisu:
"Przykro mi to mówić ale ta błękitno biała jest obojniakiem a ta zielona to chłopak"
Czyli okazuje się, że połowa pisklaków, których zdjęcia regularnie przeglądam są "obojniakami". ;-D

A teraz zdjęcia dla autorki tego jakże pouczającego artykułu.

Lolek, kilka dni po przybyciu do mojego domu.
Młody, z falkami na czole i nie wybarwioną woskówką.


A tu aktualne zdjęcie.

Czyli Loluś, przestał być już "obojniakiem".

piątek, 11 lutego 2011

Dekorator wnętrz.

Wszyscy planują remonty na wiosnę, a ja ...

..już od roku mam zatrudnionego własnego dekoratora wnętrz.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Oswajanie.

A to dla tych, co mówią, że 2 papużki trudno oswoić.
Mimo to, jest to przełomowa chwila. Stefan i Lolek jedzą razem, z jednej ręki.
Nieprawdopodobne...

niedziela, 6 lutego 2011

Początki.

Dokładnie tydzień po przebyciu Stefana, czyli 11 grudnia, dokupiłam następna papużkę - potencjalną Lolę.
Na początku miałam zamiar dokupić trochę później następną papużkę, żeby się oswoił, ale nie mogłam patrzeć jak sam siedział w klatce cichutko i było w nim zero życia.
Właśnie wtedy popełniłam następny błąd - brak kwarantanny.
Co prawda, u mnie w mieszkaniu nie ma szans na przeprowadzenie kwarantanny, ponieważ w jednym pokoju kot, a w drugim papuga.
Na szczęście, papużki były zdrowe.
Po całym ich zapoznaniu i zaakceptowaniu, zadowolona i dumna z moich podopiecznych, wstawiłam zdjęcie "Loli" tu .
I wtedy, jeden z użytkowników (a potem jeszcze z dziesięciu) oświadczyło mi, że "Lola" to Lolek.
No i tak tych dwóch mężczyzn, mieszka sobie, szczęśliwie i beztrosko, latając i załatwiając się gdzie popadnie w moim pokoju.
 Chłopaki za młodu.
Koniec.


sobota, 5 lutego 2011

Zły początek.

Zaczęło się od tego, że wraz z dwoma przyjaciółkami postanowiłyśmy, że pokupujemy sobie prezenty na mikołajki.
Miały być one z zoologicznego sklepu. I zaczęło się.
Przyjaciółka "K." miała 2 koty i 2 koszatniczki. Z przyjaciółką "M." kupiłyśmy kołowrotek dla gryzoni i własnoręcznie zrobiłyśmy dla nich domek.
"M." miała kota, ale szykowała się do kupna rybek - 2 samiczek i samca bojownika. Z "K". kupiłyśmy kamyczki kolorowe i roślinkę do akwarium.
No i przyszedł czas na mój prezent. Już od wcześniejszego czasu planowałam mieć papużki i oglądałam różne w sklepach zoologicznych. Jedyną przeszkodą była mama.
I tak oto 4 grudnia, w moim domu pojawił się samczyk falistej. Ten sam, który wcześniej zauroczył mnie w pewnym sklepie zoologicznym.
Zielony i mały. Cichutki i spokojny. Był już dorosły, sądząc po braku falek na czole i wybarwionej woskówce.
Niestety, wraz z jego przybyciem zaczął się "sajgon".
Po pierwsze wyleciał z transportówki. Musiałam go łapać i w tym samym momencie do mojego pokoju wkroczył kot (w tym czasie miałam jeszcze 2 psy i kota). Złapałam go i wsadziłam do klatki. Uspokoiło się.
Po drugie, mama. Kazała mi się go pozbyć do poniedziałku (wtedy był piątek). Na szczęście już w sobotę zmieniła zdanie, ponieważ zauroczył ją tak samo jak mnie.
I tak około tygodnia siedział cichutko, sam w klatce.

Teraz wiem, jakie to wszystko było nieodpowiedzialne i jak bardzo mogło narazić ptaka. Piszę to, aby inni nie popełnili takiego błędu.

cdn.